Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


10 stycznia 2011 r.

Zmiany w OFE: Składki odebrane funduszom sfinansują bieżące świadczenia

Zdaniem prof. Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty Business Centre Club, wymuszone ustawą przesunięcie części składki z OFE do ZUS należy interpretować jako swego rodzaju pożyczkę udzieloną ZUS-owi, czyli państwu, przez opłacających składki na sfinansowanie bieżących emerytur i rent. Tzw. reforma OFE jest więc grą podatnika z emerytem i rządzących teraz z rządzącymi w przyszłości.
 

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Według eksperta BCC, w publicznej dyskusji dotyczącej zmniejszenia roli OFE i reformy II filaru istotne są dwa pytania. Pierwsze dotyczy interpretacji rządowej propozycji, czyli tego, kto na jej wprowadzeniu zyska, a kto straci. W opinii prof. Gomułki, składka odebrana OFE pomoże sfinansować bieżące świadczenia. Ta swego rodzaju pożyczka będzie odnotowana na koncie każdego ubezpieczonego, czyli przyszłego emeryta w ZUS, i oprocentowana. Kosztami tej pożyczki obciążony będzie przyszły podatnik.

Zatem gra o zyski i straty toczy się między przyszłym emerytem a przyszłym podatnikiem. Jeśli pożyczka będzie na pewno zwrócona i oprocentowanie będzie wysokie, to zyska przyszły emeryt, a traci przyszły podatnik. Według propozycji rządu oprocentowanie ma być dość wysokie, raczej wyższe niż oprocentowanie skarbowych papierów wartościowych, być może wyższe nawet niż stopa zwrotu uzyskiwana przez OFE. W takiej sytuacji przyszli emeryci stracą tylko jeśli państwo, pod presją kłopotów finansowych i w obronie przyszłych podatników, zmniejszy oprocentowanie w przyszłości lub ogłosi częściową niewypłacalność. Taka możliwość jest ryzykiem dla obecnych ubezpieczonych, czyli przyszłych emerytów, a jednocześnie nadzieją dla przyszłych podatników.

Główny ekonomista BCC przypomina, że zapowiadana początkowo reforma funkcjonowania OFE miała polegać tylko na zmniejszeniu kosztów działalności tej instytucji i na zwiększeniu elastyczności w prowadzeniu działalności inwestycyjnej. Jedno i drugie było w interesie przyszłych emerytów, bez obciążania przyszłych podatników. Rozwiązanie to upadło z powodu dużego deficytu budżetowego, który pomaga rządzącym teraz, dopóki można go jakoś finansować. Jednym ze sposobów jest właśnie pożyczka od składkowiczów. Taka wewnętrzna pożyczka jest bezpieczniejsza dla gospodarki i wiarygodności państwa niż pożyczanie na światowym rynku finansowym, chociaż może być całkiem kosztowna dla przyszłych emerytów lub podatników, w rezultacie także kosztowna politycznie dla przyszłych rządzących – ocenia Stanisław Gomułka.

Drugie istotne pytanie w sprawie zmian w OFE, brzmi: dlaczego Rząd nie proponuje ubezpieczonym swobodnego wyboru między ZUS-em a OFE? Zdaniem prof. Gmułki, rząd się na to nie zdecyduje, ponieważ w warunkach swobodnego wyboru zmniejszyłby się drastycznie dopływ składki do ZUS-u. W rezultacie nastąpiłby duży wzrost deficytu budżetowego i gwałtowny przyrost otwartego długu publicznego. Wtedy ryzyko przekroczenia progów 55 proc. PKB czy nawet 60 proc. znacznie by wzrosło, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami.

T.Sz., BCC



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach